Za kierownicą nie siedzi wyłącznie ciało, które obsługuje pedały i kierownicę. Siedzi tam także cała historia doświadczeń, przekonań, lęków i nawyków, które składają się na psychologię kierowcy. To, jak jeździmy, często więcej mówi o nas samych niż o konkretnym aucie, którym się poruszamy. Jedni wsiadają do samochodu zestresowani i spięci, inni traktują drogę jak pole bitwy, na którym trzeba nieustannie udowadniać swoją wyższość. Są też tacy, dla których jazda to medytacja w ruchu – chwila skupienia i spokoju. Na zachowanie kierowcy ogromny wpływ mają emocje. Złość, pośpiech, frustracja potrafią zamienić spokojną osobę w kogoś, kto trąbi, wyprzedza ryzykownie i łamie przepisy, byle tylko „nadrobić” kilka minut. Problem w tym, że emocje te są często przenoszone z innych obszarów życia – z pracy, domu, relacji – a samochód staje się wentylem dla napięcia. Niestety, konsekwencje takiego rozładowywania stresu mogą być tragiczne. Wypadek, mandat, utrata prawa jazdy, a nawet po prostu codzienna dawka adrenaliny i nerwów to cena, której można było uniknąć. Psychologia jazdy dotyczy także naszej percepcji ryzyka. Wielu kierowców przecenia swoje umiejętności, uważając, że doświadczenie pozwala im łamać zasady z mniejszym ryzykiem. Tego typu myślenie bywa zdradliwe. Warunki na drodze zmieniają się dynamicznie, a nawet najlepszy refleks nie pokona fizyki. Z kolei zbyt ostrożna, niepewna jazda również bywa niebezpieczna – nagłe, nieprzewidywalne hamowanie czy zbyt wolne poruszanie się po drodze szybkiego ruchu może prowokować groźne sytuacje. Duży wpływ na kulturę jazdy ma też to, w jakim otoczeniu się poruszamy. Jeśli większość kierowców wokół nas jeździ agresywnie, łatwo wejść w ten sam tryb i uznać go za normę. To rodzaj społecznego zarażania zachowaniami. Z drugiej strony, kiedy wjeżdżamy do kraju lub regionu, gdzie kierowcy powszechnie przepuszczają pieszych, sygnalizują manewry i zachowują dystans, często po kilku dniach sami zaczynamy dostosowywać się do tej lepszej kultury. W ten sposób drogi stają się lustrem społeczeństwa. W budowaniu świadomej postawy kierowcy pomagają także źródła wiedzy. Kursy doskonalenia techniki jazdy uczą nie tylko panowania nad autem, ale też pokory wobec drogi. Równie ważne są rozmowy z bardziej doświadczonymi kierowcami, czytanie książek i artykułów, a także śledzenie specjalistycznych miejsc w sieci. Nie jeden blog motoryzacyjny potrafi w przystępny sposób wyjaśnić, jak działają systemy bezpieczeństwa, dlaczego warto zachowywać większy odstęp albo jak uniknąć błędów na śliskiej nawierzchni. Na psychikę kierowcy wpływa również sam samochód. Pojazd mocny, dynamiczny, o sportowym charakterze może skłaniać do szybszej jazdy, częstszego wyprzedzania, testowania granic. Z kolei spokojne, rodzinne auto podświadomie zachęca do bardziej stonowanego stylu. To dlatego tak ważne jest, by wybierając samochód, zastanowić się nie tylko nad parametrami technicznymi, ale także nad tym, jak będzie on na nas oddziaływać. Odpowiednio dobrane auto może stać się sprzymierzeńcem w budowaniu bezpiecznych nawyków. Pamiętajmy też o pasażerach. Dla dzieci obserwujących rodziców za kierownicą to, co widzą, staje się wzorem na przyszłość. Jeśli ojciec lub matka stale przekraczają prędkość, komentują innych kierowców w agresywny sposób, wymuszają pierwszeństwo, to dokładnie takiego stylu jazdy dziecko będzie się uczyć. Z kolei spokojna, przewidywalna jazda, respektowanie przepisów i empatia wobec innych użytkowników drogi budują przyszłe pokolenia odpowiedzialnych kierowców. Kultura jazdy nie zmieni się od jednego przepisu czy kampanii społecznej. To proces, który wymaga pracy u podstaw: zmiany nawyków, edukacji, pracy nad własnymi emocjami. Każdy z nas, wsiadając za kierownicę, może zdecydować, czy dołoży cegiełkę do bardziej bezpiecznych i przyjaznych dróg, czy też wybierze ścieżkę egoizmu, pośpiechu i brawury. Świadomy kierowca wie, że dotarcie do celu pięć minut wcześniej nie jest warte ryzyka, jakie niesie zbyt szybka, agresywna jazda.